Ostatnio rozpoczęłam prace z małą szklarnią (niestety
opisywana już przeze mnie duża czeka na swoją kolejkę, ponieważ na razie służy jako magazyn na przydasie :) ). Szklarenkę kupiłam w jednym ze sklepów z dodatkami do wnętrz. Metalowa, dobrze wykonana i na dodatek przeceniona, to się skusiłam :). Wiecie jak to jest z tym zbieraniem przydasiów. W tej szklarni zauroczył mnie płotek, który został już zainstalowany w fabryce (o ile mniej pracy dla mnie :) ).
 |
Szklarenka z gotową podłogą i szpatułki lekarskie użyte do jej wykonania |
Na początek zrobiłam podłogę. Z tego względu, że chciałam szybko zobaczyć efekty mojej pracy to nie zdecydowałam się czekać na przysłanie listewek, które użyte zostały by do zrobienia podłogi. Dlatego i w tym przypadku bardzo pomocne okazały się szpatułki lekarskie. Poodcinałam zaokrąglenia, podobierałam kształty (bo nie zawsze te szpatułki są sobie równe ). Następnie pomalowałam je na orzechowy brąz i rozbieliłam ale jakoś efekt mnie nie zadowalał. Później nałożyłam szarość, na nią znowu orzechowy brąz, znowu szarość i na koniec rozbieliłam pastą bielącą.
I to był ten efekt o który mi chodziło (nawet Stefanowi się spodobała, co widać na poniższym zdjęciu).
W następnej kolejności powstała półeczka na kwiaty. U Agnieszki w jej sklepie kupiłam
zwieńczenia okien oraz nogi do stołu.
Dwie nogi obcięłam i przymocowałam do zwieńczenia. Następnie wszystko pomalowałam białą farbą a na koniec dodałam czarne ornamenty z kalkomanii. Zainstalowałam półeczkę w szklarni bym mogła spokojnie stawiać na niej kwiatki.
Obecnie pracuję nad stolikiem oraz powstają pierwsze próbne kwiaty. Niedługo zdam Wam relację z postępów.